Prokuratura Rejonowa w Koszalinie i kryminalni z Komendy Miejskiej Policji w Koszalinie rozwiązali zagadkę śmierci kobiety, której ciało znaleziono pod wiaduktem koszalińskiego ringu w okolicy ulicy Batalionów Chłopskich. Ofiarą była 50-letnia mieszkanka Białegostoku. Mordercą 41-latek z Koszalina
Przypomnijmy, że ciało kobiety znaleziono w poniedziałek, 15 sierpnia w lasku przy Batalionów Chłopskich w Koszalinie dokładnie pod wiaduktem ulicy Tadeusza Mazowieckiego. Przez kilka godzin na miejscu zdarzenia pracowali policjanci. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że ciało kobiety znalazł mężczyzna, który przypadkowo przechodził laskiem w okolicach nitki łączącej Batalionów Chłopskich z ulicą Bosmańską.
– Zobaczyłem stopę, która ukazała się spod gałęzi i szmat. Nie chciałem patrzeć co jest dalej dlatego zadzwoniłem na policję – mówił mężczyzna, który odnalazł zwłoki a woli pozostać anonimowy. – Miesiąc wcześniej szedłem tędy i nie widziałem żadnego ciała. Jestem wstrząśnięty.
Ciało było przykryte gałęziami i szmatami – tak jakby ktoś chciał je ukryć. Podczas intensywnych działań policji udało się ustalić tożsamość kobiety. To mieszkanka Białegostoku, która przyjechała do Koszalina na spotkanie z nowo poznanym 41-latkiem. Mężczyzna od chwili zabójstwa ukrywał się najpierw pod Białogardem potem podjął dorywczą pracę na południu Polski.
Do redakcji Telewizja.Patriot24.net zgłosiła się osoba, która poprosiła nas o zainteresowanie się sprawą funkcjonariuszki Policji z Wyszkowa. Jednym z wątków, który zwrócił naszą szczególną uwagę, jest spotkanie w lesie, przy samochodzie, podczas którego policjantce miał zostać przekazany indeks związany z jej kształceniem w policyjnej uczelni w Szczytnie.
Coraz więcej dzieci i młodzieży korzysta z kasków podczas jazdy rowerem i hulajnogą elektryczną – wynika z pierwszych obserwacji Policji po wejściu w życie nowych przepisów w czerwcu. Obowiązek używania kasków przez osoby do 16. roku życia ma zwiększyć bezpieczeństwo najmłodszych. PZU przekazało policjantom w całym kraju 3,6 tys. kasków, które są rozdawane dzieciom podczas kontroli i spotkań profilaktycznych.
Policjantka pełniąca służbę w Wyszkowie i studiująca w Akademii Policji w Szczytnie miała spotkać się z wykładowcą tej uczelni, funkcjonariuszem Policji w stopniu podinspektora. Do spotkania miało dojść w samochodzie zaparkowanym w ustronnym, zalesionym miejscu. Według materiałów analizowanych przez redakcję powodem było przekazanie indeksu. Sprawdzamy, dlaczego dokument związany z kształceniem znalazł się poza uczelnią oraz czy pomiędzy studentką i wykładowcą istniała zależność dydaktyczna.
Policjantka pełniąca służbę w Wyszkowie i studiująca w Akademii Policji w Szczytnie miała spotkać się z wykładowcą tej uczelni, funkcjonariuszem Policji w stopniu podinspektora. Do spotkania miało dojść w samochodzie zaparkowanym w ustronnym, zalesionym miejscu. Według materiałów analizowanych przez redakcję powodem było przekazanie indeksu. Sprawdzamy, dlaczego dokument związany z kształceniem znalazł się poza uczelnią oraz czy pomiędzy studentką i wykładowcą istniała zależność dydaktyczna.
Wystarczy jedno kliknięcie i ekran przestaje reagować. Pojawia się komunikat z oznaczeniem CBŚP, zarzut naruszenia prawa i kwota 1500 zł, którą trzeba zapłacić natychmiast. Przez chwilę wygląda to poważnie — właśnie na tę chwilę ktoś liczy.
Wystarczy jedno kliknięcie i ekran przestaje reagować. Pojawia się komunikat z oznaczeniem CBŚP, zarzut naruszenia prawa i kwota 1500 zł, którą trzeba zapłacić natychmiast. Przez chwilę wygląda to poważnie — właśnie na tę chwilę ktoś liczy.
Wystarczy jedno kliknięcie i ekran przestaje reagować. Pojawia się komunikat z oznaczeniem CBŚP, zarzut naruszenia prawa i kwota 1500 zł, którą trzeba zapłacić natychmiast. Przez chwilę wygląda to poważnie — właśnie na tę chwilę ktoś liczy.
Wystarczy jedno kliknięcie i ekran przestaje reagować. Pojawia się komunikat z oznaczeniem CBŚP, zarzut naruszenia prawa i kwota 1500 zł, którą trzeba zapłacić natychmiast. Przez chwilę wygląda to poważnie — właśnie na tę chwilę ktoś liczy.
Wystarczy jedno kliknięcie i ekran przestaje reagować. Pojawia się komunikat z oznaczeniem CBŚP, zarzut naruszenia prawa i kwota 1500 zł, którą trzeba zapłacić natychmiast. Przez chwilę wygląda to poważnie — właśnie na tę chwilę ktoś liczy.
15-letni kierowca motocykla zignorował sygnały policjantów do zatrzymania się i podjął brawurową ucieczkę, przewożąc pasażera - swojego równolatka. Nastolatkowie zostali szybko zatrzymani przez wodzisławskich mundurowych. Teraz o ich dalszym losie zdecyduje sąd rodzinny i nieletnich.